Człowiek któremu zgasła olimpijska pochodnia to prawdziwy BOHATER

07/10/2013 Newsy

Wszystkie światowe media rozpisują się o wczorajszym incydencie podczas biegu sztafety niosącej uroczysty olimpijski ogień na Kremlu. Tymczasem mało kto wie, że człowiek który przez kilkanaście sekund biegł ze zgaszoną pochodnią to postać na podstawie której życiorysu można wyreżyserować nie jeden a conajmniej trzy hollywoodzkie hity!

Шава́рш Влади́мирович Карапетя́н – to oczywiście wielokrotny mistrz świata, Europy i CCCP w podwodnym pływaniu, jednak sławę prawdziwego bohatera zapewniły mu inne życiowe wyczyny. Szawarsz to jeden z niewielu ludzi na tej planecie, który własnymi rękami w trzech poważnych katastrofach lub wypadkach uratował prawie 100 osób!

Pierwszy wypadek miał miejsce 08 stycznia 1974 roku, kiedy to jadący ze sportowcami autokar zatrzymuje się na pochyłości drogi przy podjeździe na góre niedaleko miasta Erewań w ZSRR. Kierowca wysiada, by sprawdzić co dzieje się z silnikiem który odmówił posłuszeństwa, a autokar pozbawiony szofera zaczyna się toczyć do tyłu w stronę 75 metrowej przepaści… W autobusie jest 36 pasażerów, jednak to właśnie Szawarsz pierwszy dopada do kabiny kierowcy, łokciem wybija boczna szybę i siada za kierownicą, kierując rozpędzony już pojazd w kierunku góry, a nie przepaści. Autobus ma tylko nieznaczne uszkodzenia karoserii, a nikomu z pasażerów nie przydarzyło się nic złego i wszyscy wychodzą cało z opresji.

Drugi wypadek miał miejsce zaledwie dwa lata później we wrześniu 1976. Podczas porannej rozgrzewki, biegnąc brzegiem jeziora w Erewaniu bracia Karapetian są świadkami wypadku trolejbusu, który stacza się w chłodne wody jeziora. Wewnątrz znajduje się 96 osób, a pojazd pełen ludzi opada na dno na głębokość 10,5 metra. Sawarsz błyskawicznie podejmuje decyzje i skacze ratować ludzi, każąc bratu pozostawać na powierzchni i pomagać w akcji ratunkowej na lądzie. Na głębokości 10 metrów w absolutnie mętnej wodzie, przy zerowej widoczności, udaje mu się nogami wybić jedno z okien trolejbusu i zaczyna wydostawać ludzi na brzeg. Potem okazuje się że uratował on 22 osoby z prawie setki które wpadły do jeziora. Ale na powierzchnie wyciąga dużo wiecej osób, niektórych niestety nie udaje się już reanimować mimo tego że są na brzegu … Swój heroizm odchorowuje potem w szpitalu gdzie ponad 45 dni leży z ciężkim zapaleniem płuc i sepsą. Ale i te przeciwności pokonał jego organizm i wraca do sportu.

Ostatni z niesamowitych wyczynów tego człowieka miał miejsce w 1985 roku – znów miasto Erewań i tym razem pożar w ogromnym kompleksie sportowo-rozrywkowym. I znów Szawarsz okazuje się jako jeden z pierwszych na miejscu pojawienia się ognia i znów wynosi na rekach poparzonych ludzi. Sam doznaje sporo oparzeń II stopnia i trafia do szpitala. Potem przyjmuje tam delegacje ludzi których uratował z płomieni..

Taka jest historia człowieka, któremu wczoraj na Kremlu zgasł olimpijski ogień …..