Jak żyć w Moskwie

 No comments

Na początek dobra informacja dla tych wszystkich, którzy pierwszy raz wyjeżdżają do Rosji. Przeciętny Rosjanin posiada podobnie jak my dwie ręce, dwie nogi i głowę. Przy czym jest do braci Słowian pozytywnie nastawiony i nie występuje wśród mieszkańców tego kraju jakaś szczególna niechęć do Polaków. Nieprawdą są też opowieści o tym, że na ulicach Rosji wszyscy biegają albo z kałasznikowami, albo przechadzają się w obecności niedźwiedzi. Nikt nie strzela do siebie na ulicach, a bardzo wciąż popularne na drogach czarne Wołgi nikogo masowo nie porywają dla okupu. Na szczęście też, większość Rosjan nie ma pojęcia o naszych wyobrażeniach i stereotypach dotyczących ich ojczyzny, więc możemy spokojnie spacerować po ulicach rosyjskich miast. Generalnie nie ma więc powodów do zmartwień, jakie przeżywała np. moja mama, kiedy dowiedziała się, że oto kilka lat swojego życia spędzę w Moskwie. Pochopne też wydaje się wylewne żegnanie ze znajomymi i przyjaciółmi, szczepienia na febrę i ebolę, oraz wykupywanie polisy na życie w przypadku konieczności wyjazdu np. do Moskwy.

Jeśli wiec jesteś już tym szczęśliwcem, który zobaczy miasto o najszerszych na świecie ulicach, lub udajesz się do Rosji pierwszy raz może zechcesz poczytać kilka pożytecznych informacji o tym jak poradzić sobie na wschód od naszych granic.

Jak trafić do Moskwy?

Najprostszą i najwygodniejszą formą podróży jest oczywiście samolot. Lot trwa 1h i 45min i odróżnia się tym miłym akcentem od innych europejskich tras, że wciąż podawany jest bezpłatny alkohol. Do wyboru piwo lub wino – co na trasach Unii Europejskiej jest tylko miłym wspomnieniem. Osoby, które nie piją, prosimy nie wynosić z pokładu naszych Boenigów małych buteleczek z winem „dla kolegi”, albo „do domu na półkę” bo to zwyczajny obciach. Natomiast już po wylądowaniu na lotnisku Szeremietiewo 2 w Moskwie trzeba się liczyć z wydaniem na dojazd do centrum Moskwy około 80 – 100$ jeśli nie czeka na ciebie ktoś wcześniej umówiony. Osoby nie mówiące biegle po rosyjsku po prostu mniej nie zapłacą, bo nikt ich nie weźmie. Inni mogą się dogadać, ale cena i tak raczej nie spadnie poniżej 50 $. Musimy się też liczyć z tym, że samochód, którym będzie jechał czasem wygląda dość strasznie, zwykle jest to jakiś nadrdzewiały i poobijany kilkunastoletni model radzieckiej jeszcze myśli technicznej, ale na szczęście kierowcy są dość sprawni i z pewnością dowiozą Was żywych do celu.

UWAGA – planując powrót do kraju i dojazd na lotnisko w godzinach wieczornych (odlot do polski 21.00 – na lotnisku trzeba być około 19.30 – 20.00) pamiętajcie o tym żeby wyjechać z centrum miasta co najmniej na 2 – 2,5 godziny przed 19.30-20.00!!! Wieczorem jest potworny korek na popularnej Leningradce i dojazd na lotnisko z bardzo oddalonych miejsc Moskwy może nawet zająć 3-4 godziny!!!

Kolejną droga dojazdową do stolicy w której spoczywa Lenin jest użycie swoich, lub służbowych czterech kółek. I tu uwaga od razu tłumaczę. Ponieważ 98% natychmiast zapyta – „a czy mi nie ukradną samochodu”? odpowiadam: „Nie wiem”. Może ukradną, ale pod moim blokiem w Moskwie parkuje więcej Hammerów2 niż widziałem za całe moje ponad trzydziestoletnie życie na ulicach Warszawy razem wziętych. Do tego dochodzą wyjątkowo tu lubiane Mercedesy z najwyższej półki, wiec jeśli akurat nie posiadasz samochodu za ponad 100.000 $ to raczej ani nie poszpanujesz, ani specjalnie nie powinieneś się obawiać. I od razu cenna uwaga. Ubezpieczenie AC większości polskich firm ma klauzule wyłączająca kraje byłego ZSRR z odpowiedzialności za kradzież. Z tego co wiem, tylko firma WARTA ma specjalna polisę (dodatkowo płatną) AC z uwzględnieniem Federacji Rosyjskiej. Warto o tym pamiętać udając się w podróż samochodem. A sama droga nie jest wcale taka zła. Można nawet powiedzieć, że najgorszy fragment trasy do Moskwy to …. te 200 km od Warszawy do Terespola. Potem już od Brześcia na Białorusi aż do samiutkiej Moskwy to dwupasmówka, gruntownie zmodernizowana na Olimpiadę w 1980 roku. Od rogatek Warszawy do wjazdu do Moskwy trzeba przejechać 1.252 km. Warto natomiast mieć świadomość, że jadąc samochodem trzeba choć trochę wierzyć w swoje umiejętności językowe, ponieważ na granicy Białoruskiej, a potem Rosyjskiej wasz samochód musi otrzymać sporo dokumentów, by móc wjechać do Federacji Rosyjskiej. Nikt Wam nie pomoże w ich wypełnianiu i jeśli nie będziecie potrafili dogadać się po rosyjsku to może to sprawić sporo kłopotów. W Rosji nie obowiązuje tez polska „zielona karta” i obowiązkowe ubezpieczenie OC trzeba wykupić na granicy. Podróż samochodem jest bezpieczna i nie ma co oczekiwać na drodze band z lasu lub innych „dzikusów” czyhających na nasze życie i portfel. Należy za to oczekiwać konieczności rozstania się kilkunastoma dolarami za przewyższenie prędkości na drodze. Szczególnie już na terytorium Rosji. Nie należy wyciągać z portfela dla milicji drogowej więcej niż max. 10 -15 $ za takie wykroczenia! Tu trzeba być twardzielem i się targować. Aha, zupełnie bym zapomniał, warto jeśli pobyt ma być dłuższy niż dwa tygodnie, pokusić się o zabranie ze sobą międzynarodowego prawa jazdy. To bardzo ułatwia negocjacje z milicją, kiedy nie satysfakcjonuje ich wysokość zaproponowanego dobrowolnego datku na ich rzecz. Milicja rosyjska dobrze wie, że wyrobienie takiego prawa jazdy kosztuje w Polsce niewiele i zatrzymanie go nie stanowi problemu dla obywatela polski Oficjalnie istnieją oczywiście w ustawodawstwie mandaty za wykroczenia drogowe, ale w przypadku takich naruszeń przepisów jak prędkość, nigdy nie widziałem jeszcze milicjanta wypisującego taki blankiet i nikt ze znajomych Rosjan też tego nie widział

Istnieje także połączenie kolejowe do Moskwy – ale ja nie lubię pociągów, ponieważ czystość i jakość naszych przedziałów nie różni się niczym, od tych podczepianych przez Rosjan. A ponieważ jedzie się prawie dobę, to nic przyjemnego.

Uff … jesteśmy w Moskwie
Jesteśmy już w Moskwie i pora pogadać o tym jak radzić sobie w tym ogromnym megapolis.

Po pierwsze poruszanie się po mieście!

Szczególnie tutaj polecam METRO – ten wynalazek, który w Warszawie też już powoli zaczyna się rozpowszechniać, w Moskwie jest znany od lat ’30 zeszłego stulecia, kiedy to Stalin swym dekretem wpuścił pod ziemię setki tysięcy ludzi i zbudował naprawdę imponująca sieć połączeń pod całym miastem. Inna sprawa, że wielu z tych ludzi już nie wyszło na powierzchnię, ale trzeba przyznać, że rozmach z jakim zrobiono szczególnie te stacje w samym centrum Moskwy do dziś imponuje! Ogromne, przestronne, zbudowanie z marmuru – niektóre są prawdziwymi dziełami sztuki, inne zaś wspaniałym miejscem na lekcje byłej sowieckiej historii. Monumentalne rzeźby i zdobienia rodem ze złotych lat komunizmu, po prostu porażają. Właściwie można śmiało polecić jeden dzień na jazdę metrem i po prostu wysiadanie na kolejnych stacjach i podziwianie widoków. Zwłaszcza, że w moskiewskim metrze płaci się przy wejściu i dopóki nie opuścisz tego podziemnego miasta, to bilet jest ważny. A sieć połączeń i przesiadek pozwala objechać praktycznie całe miasto, bez wychodzenia na powierzchnię. Aby sprawnie poruszać się po moskiewskim metrze potrzebna jest obowiązkowo jego mapa i chwila treningu. Mapa dostępna jest praktycznie wszędzie i zdobycie je nie będzie trudnością i warto poświecić chwile na zrozumienie systemu przejść miedzy różnymi stacjami tzw. przesiadkowymi, łączącymi dwie i więcej linii. To proste i z pewnością każdy sobie poradzi. Za pośrednictwem metra można przyjąć, że spokojnie z najbardziej oddalonego miejsca Moskwy do drugiego punktu w kilkoma przesiadkami dojedziecie w 45 -50 minut. Tymczasem samochodem zdarza się, że przejazd z centrum lub do centrum z różnych części stolicy zajmuje trzy i więcej godzin. Pociągi w metro odchodzą zaś co 2 minuty, a w szczycie jeszcze częściej …. Aby przybliżyć nieco skale rozmachu moskiewskiego metra wspomnę tylko, że dziennie przewozi ono bagatela…. osiem milionów ludzi. Capisto? Ja po takiej informacji nie mam już żadnych uwag.

Po drugie samochód !

Właściwie to zapomniałem Wam powiedzieć, że aby jeździć samochodem po Moskwie trzeba… hmmm no przynajmniej nie bać się Warszawy Jeśli drżysz na samą myśl o pozycji z kółkiem na warszawskich drogach, i sadzisz że korek na ul. Marynarskiej to coś nie do zniesienia -lepiej zrezygnuj z pomysłu przemieszczania się autem po Moskwie w roli kierowcy. Dlaczego? Ano dlatego, że w porównaniu z Moskwą, warszawski ruch na ulicach wydaje się zaledwie sennym miasteczkiem. Do tego dochodzi, dość „elastyczne” podejście do obowiązujących powszechnie przepisów ruchu drogowego. Co to znaczy? Proszę bardzo. Zacznijmy od pieszych. Otóż każdy z Nas jest przecież pieszym w pewnych momentach, a w Moskwie oznacza to, że powinien na siebie szczególnie uważać. W praktyce można śmiało stwierdzić że pieszy w Rosji nie posiada żadnych praw na drodze, poza oczywiście zapisanymi w ustawach i tam tylko obowiązującymi. Nie należy kategorycznie pod groźbą utraty życia, lub innych podobnych rzeczy, beztrosko wchodzić na jezdnię widząc zbliżający się pojazd. Tutaj to nie samochód ustępuje pieszemu , ale pieszy musi poczekać na auto. I to bez znaczenia czy są pasy, czy nie ma, czy jest miasto czy wioska. Generalnie nawet na światłach warto zwrócić uwagę, czy wchodząc na jezdnię nie wpadniecie pod koła rozpędzonego „Żiguli” który przejeżdża na czerwonym świetle. Nie istnieje tu w świadomości kierowców pojęcie zatrzymania się przed „zebrą”, a pojedyncze przypadki natychmiast spotykają się z nerwowym trąbieniem kierowców stojących za takim delikwentem. Te proste rady pozwolą wam spokojnie poruszać się pieszo po Moskwie, nikt Was też nie będzie gonił po chodniku samochodem, tak wiec po prostu uwaga i szeroko otwarte oczy, są gwarantem powodzenia.

Ale wróćmy do bycia kierowca. Generalnie więc polecam tu, siadać za kółko osobom które nie mają stresów związanych z prowadzeniem samochodu i posiadają, jaką taką praktykę. Ulice tu są bardzo szerokie – niektóre duże magistrale takie jak np. „Sadowe Kalco” czy „Kutuzowskie Szosse” maja po 6 – 8 pasów ruchu w jedną stronę, ale w ciagu dnia ilość samochodów powoduję że kierowcy tworzą z nich zawsze dodatkowe 2-3 pasy, co czasem daje po 10 rzędów w jedną stronę. I najczęściej nikomu to nie przeszkadza w ciągłych zmianach pasów i wpychaniu się ze wszystkich stron, byle być pierwszym. Dwa razy w ciągu dnia rano miedzy 9.00 – 11.30 i wieczorem od 17.00 do 20.30 Moskwa zatyka się niemiłosiernie i wtedy jest naprawdę problem żeby gdzieś dojechać.